WIRTUALNIE >> Historia Gardei
 

                                                               Zaraza w Gardei

 

W wyniku 10-letnich wojen szewdzko-rosyjsko-polsko-saksońskich terenu Prus Książęcych nawiedziła zaraza. Setki mieszkańców zmarło w jej wyniku. W grudniu 1708 roku zaraza zbiera swoje śmiertelne żniwo już w Grudziądzu. Tam w ciągu 4 miesięcy zmarło 400 osób. Pierwszy przypadek śmierci z powodu zarazy odnotowano w grudniu 1708 roku również w Czarnem Dolnem. Wśród mieszkańców Gardei zapanował niepokój. W następnym roku w Kwidzynie w dniach od 26 września do 4 października 1709 roku doszło do spotkania króla pruskiego Fryderyka I z carem Rosji Piotrem I Wielkim. Chociaż w okolicy przebywało sporo obcych osób, zaraza szczęśliwie ominęła Gardeję. Niestety pod koniec roku zaraza uśmierciła 6 mieszkańców Zebrdowa.

 

Pożar Gardei w 1877 roku

 

Opis wielkiego pożaru utrwalił w swoich wspomnieniach mieszkaniec Gardei doktor Krieger: Lato 1877 roku było wyjątkowo upalne i suche. Deszcz nie padał przez kilka tygodni. 30 lipca wieczorem wiał bardzo silny wiatr północnozachodni. Z komina domu przy ulicy Jeziornej około 4 30 po południu zaczęły wydobywać się iskry. Prawdopodobnie komin tego domu był dziurawy i iskry leciały na słomiany dach. Zauważył to gardejski policjant, który zaalarmował mieszkańców i natychmiast przystąpił do gaszenia. Zanim jednak napełnił wodą wiadro, ogień zajął już znaczną część słomianego dachu. Silny wiatr przeniósł ogień na drugą stronę ulicy, na stojącą tam stodołę. Ogień był tak silny, że nie udało się uratować wszystkich koni, będących w tej stajni. Ogień zaczął zagrażać pobliskiemu budynkowi poczty. Kilka osób wybiło okna w poczcie, aby uratować znajdujące się tam pieniądze i dokumenty. Ogień roznoszony przez silny wiatr przeskakiwał z domu na dom. Operator telegrafu próbował nadać telegram do Kwidzyna i Grudziądza, ale druty zostały uszkodzone. Na ratunek zaczęto wzywać mieszkańców Gardei nie objętej pożarem i mieszkańców sąsiednich wsi. Posłużyła temu kościelna dzwonnica. W płomieniach stanęło całe centrum Gardei. Ogień zaczął zagrażać kościołowi. Próbowano wejść do kościoła aby uratować jak najwięcej z kościelnego wyposażenia, ale zaczęła się palić drewniana część kościelnej wieży. Z ogromną determinacją z pożarem walczyli nie tylko wszyscy mieszkańcy Gardei ale nawet przybyły posiłki z Grudziądza. Po pożarze wśród zgliszcz słychać było lament kobiet, płacz dzieci. Po pożogowisku przechadzali się zmęczeni mężczyźni. W Gardei zaczęło brakować żywności, ludzie stracili dorobek całego swojego życia. Już następnego dnia władze państwowe przystąpiły do wypłaty zasiłków. Każda rodzina, która ucierpiała w wyniku pożaru otrzymała wsparcie finansowe. Łącznie wypłacono 30 tysięcy marek, a straty oszacowano na 480 tysięcy marek. Spłonęło 47 domów mieszkalnych wraz budynkami gospodarczymi. Ucierpiały 84 rodziny a 241 osób zostało bez dachu nad głową.

czytano 5411 razy
184102
Wirtualne Muzeum Gminy Gardeja © Ryszard Bartosiak 2010 email:bartek5553@wp.pl