Historia Gardejskiej Ziemi >> Gardejski kamień graniczny

Artykuł, który Państwo czytacie ukazał się w lipcu 2014 roku na łamach tygodnika "Kurier Kwidzyński", gdzie co pewien czas publikuję artykuły historyczne.

Każdego roku, na początku wakacji przypominamy wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat. 11 lipca 1920 roku mieszkańcy ówczesnych południowych i zachodnich części Prus Wschodnich wypowiedzieli się w głosowaniu za przynależnością państwową tych ziem. Jaki był rezultat tego głosowania, wiemy doskonale. Polska strona przegrała je sromotnie a Niemcy świecili ogromny triumf.


Z perspektywy minionych lat, na podstawie niezliczonych badań wiemy, że szansa na zwycięstwo była praktycznie żadna. Niemcy dysponowali wszystkimi dostępnymi środkami począwszy od sprawnego aparatu urzędniczego poprzez doskonale zorganizowane bojówki paramilitarne. A co posiadali Polacy? Poza marzeniami i nadziejami praktycznie nic. Nasze granice nie były ustalone, na wschodzie trwały zacięte walki z bolszewikami a i Józef Piłsudski nie był za bardzo zainteresowany rozwojem sytuacji w tej części Europy. Walka z bolszewikami była dla niego priorytetem. Czas pokazał, że Polska jednak przyszła na te ziemie, ale zapewne nie o taką Polskę naszym rodakom, biorącym udział w plebiscycie chodziło. Ta Polska tym razem była im zupełnie obca. Nie zaznali od niej zbyt wielu korzyści i wsparcia. Wprost przeciwnie, to w czasach ludowej ojczyzny opuszczali swoje małe ojczyzny wybierając ten kraj przeciwko któremu w 1920 roku walczyli. Jednak to jest już czas na zupełnie inną opowieść.

 32_1408051439.jpg

O plebiscycie zdecydowały zwycięskie mocarstwa

O tym, że na terenie Powiśla, Warmii i Mazur miał się odbyć plebiscyt zdecydowali przywódcy państw, które pokonały Niemcy podczas I wojny światowej. Na mocy traktatu wersalskiego, podpisanego 28 czerwca 1919 roku, w odniesieniu do Prus Wschodnich „na obszarze objętym południową granicą Prus Wschodnich, oznaczonych w artykule 28 część II (granice Niemiec), a linią opisaną poniżej mieszkańcy będą powołani do oznaczenia przez głosowanie państwa, z którym pragną być połączeni: linię tę stanowi granica zachodnia i północna obwodu olsztyńskiego aż do jej zetknięcia się z granicą powiatów: oleckiego i węgoborskiego, od tego miejsca granica północna powiatu oleckiego aż do zetknięcia się z dawną granicą Prus Wschodnich(okręg olsztyński) oraz na przestrzeni obejmującej powiaty sztumski i suski oraz część powiatów:malborskiego na wschód od Nogatu i kwidzyńskiego na wchód od Wisły mieszkańcy będą wezwani do wypowiedzenia się przez głosowanie poszczególnymi gminami, czy życzą sobie, aby poszczególne gminy, na tej przestrzeni leżące, należały do Polski albo do Prus Wschodnich(okręg kwidzyński)”.

33_1408051455.jpg

Prusy Wschodnie gniazdem pruskiego junkierstwa

Naiwni mogli tylko wówczas sądzić, że Niemcy tak bez żadnych akcji przejdą do plebiscytowego głosowania. Tereny powiatu suskiego często nazywano gniazdem junkierstwa wschodniopruskiego. Mieszkały na tym terenie rodziny mające ogromne wpływy w państwie niemieckim. W Ogrodzieńcu miał swoją rodową posiadłość Paul von Hindenburg und von Beneckendorff, późniejszy prezydent Republiki Weimarskiej. Pobliskie Januszewo to posiadłość Elarda von Oldenburga-Januschau, bliskiego współpracownika i przyjaciela cesarza Wilhelma II. W Nowej Wiosce od kilku pokoleń mieszkali von der Groebenowie a w Klecewie von Rosnbergowie.

Nie pomógł przyjazd Żeromskiego i Kasprowicza

Dziś, właśnie z perspektywy minionych kilkudziesięciu lat możemy na ówczesne wydarzenia spojrzeć przysłowiowym „chłodnym okiem”. Nasi przodkowie nie mogli tego plebiscytu wygrań. Nie pomogły akcje agitacyjne czy przybycie do Kwidzyna, Górek, Prabut Stefana Żeromskiego czy Jana Kasprowicza. To była tylko kropla w morzu potrzeb. Niemcy nie tracili czasu na zbędne gadanie tylko rozpoczęli przygotowania do plebiscytu z pełną parą. Jeszcze przed przybyciem Komisji Międzysojuszniczej, która w okresie poprzedzającym głosowanie i w trakcie jego trwania miała pełnić rolę administratora terenów objętych plebiscytem, niemieckie przygotowania do plebiscytu były na ukończeniu. Ponadto, w Niemczech plebiscyt podniesiono do rangi sprawy ogólnonarodowej jednoczącej wszystkich ponad politycznymi podziałami – wygrana w plebiscytowej „bitwie” powetować miała Niemcom upokorzenia traktatu wersalskiego.

34_1408051470.jpg

Niemcy do walki rzucili wszystkie dostępne siły i środki

Już w marcu 1919 roku powołano do życia Wschodnioniemiecką Służbę Ojczyźnianą skupiającą niebawem 144000 członków. Organizacja ta, posiadająca struktury szczebla powiatowego i gminnego z mężami zaufania w każdej większej miejscowości, miała przejąć główny ciężar akcji plebiscytowej po przybyciu aliantów. Powstał także Związek Mazurów i Warmiaków skupiający ponad 200000 członków. Jak grzyby po deszczu wyrastać zaczęły najróżniejsze organizacje o charakterze paramilitarnym uzbrojone w broń ręczną, a po części nawet w artylerię. Od jesieni 1919 roku na teren Prus Wschodnich przybywały niemieckie Freikorpsy z państw nadbałtyckich. Strona niemiecka nie narzekała również na brak kadry agitacyjnej wywodzącej się z miejscowych urzędników czy wolontariuszy, którzy na ten cel otrzymywali specjalne urlopy. Również finanse nie stanowiły problemu. Za pomocą podstawionych oferentów blokowano Polakom skutecznie zakup infrastruktury, np. budynków i drukarni, na cele polskiej akcji plebiscytowej.

Dziwna to była granica państwa

11 lipca 1920 roku odbywające się glosowanie pokazało rozmiar polskiej klęski. Tylko nieliczne gminy czy wsie głosowały za Polską. Na terenie rejencji kwidzyńskiej Polska zawitała do Janowa i okolic. Mieszkańcy pięciu wsi: Janowa, Bursztychu, Nowych Lignów, Kramrowa i Małego Pólka przyłączono do Polski. Tak powstała „Mała Polska”. Ale dopiero 22 sierpnia 1922 roku polsko-niemiecka komisja graniczna zdecydowała ostatecznie, że granica pomiędzy Polską a Niemcami na odcinku Prus Wschodnich będzie przebiegała 20 metrów od prawego brzegu Wisły. Ponadto Polsce przyznano Janowo i pozostałe cztery wsie, port rzeczny w Korzeniewie, dworzec kolejowy w Gardei, przyczółek mostowy na Wiśle pod Opaleniem oraz 6 łąk nadwiślańskich. Sama granica pomiędzy „Małą Polską” a Niemcami posiadała kształt elipsy o długości 14 kilometrów. Była to granica bez naturalnego oparcia. Przecinała w kilku miejscach pola uprawne poszczególnych gospodarzy, odcinała pola od zabudowań. Strumień Katarynki dzielił częściowo dwa państwa i rozgraniczał dwie wsie: Pastwę i Janowo. Zanim ostatecznie ustalono granice w okolicach Janowa, Niemcy wystąpili nawet z propozycją wymiany tych miejscowości. Za :”Małą Polskę” chcieli oddać łąki z zagrodami wiejskimi koło Gardei.

Słup graniczny ocalony w bagnie

Chociaż od tamtych wydarzeń minęły 94 lata, pamięć o walce rodaków jest wciąż żywa i kultywowana. Przykładem tego są odbywające się co roku uroczystości związane z plebiscytem. Również o tamtych wydarzeniach przypominają leśne ostępy gdzie trwają milczący świadkowie. Są nimi kamienie graniczne, przypominające, że nasze Powiśle było terenami nadgranicznymi. Ale w pobliżu Gardei jest także miejsce, gdzie historia się zatrzymała. Nadal przebiega tam granica państwa za sprawą zachowanego do dziś oryginalnego kamienia granicznego z wyrytymi na nim napisami: P, D, 28.6.1919, Versailles. Miejscem, gdzie można zobaczyć ten niezwykły kamień jest podwórko leśniczówki Zwierzyniec(Gm. Rogóźno). W miejscu, gdzie dziś jest eksponowany granica polsko-niemiecka nigdy nie przebiegała. Była ona oddalona o kilkaset metrów na północ od leśniczówki. Kamień, przez kilkadziesiąt lat przeleżał w leśnym bagnie. Został tam zatopiony pewnie z nakazu władzy ludowej przez leśników. I całe szczęście, że został przez nich wrzucony do bagna. Woda w bagnie z czasem wyschła i na początku 2000 roku ówczesny leśniczy leśnictwa Zwierzyniec nakazał bagno oczyścić. Podczas oczyszczania bagna z jego dna wyciągnięto nieco śmieci i pokaźnych rozmiarów ociosany kamień. Dopiero po obmyciu z błota ich oczom ukazały się napisy świadczące o prawdziwym przeznaczeniu kamiennego znaleziska. Kamień, zamiast ulec zniszczeniu trafił do leśniczówki gdzie został wkopany i jest milczącym świadkiem pięknej historii naszego powiślańskiego pogranicza.

 

czytano 2057 razy
178206
Wirtualne Muzeum Gminy Gardeja © Ryszard Bartosiak 2010 email:bartek5553@wp.pl